sobota, 2 lutego 2013

Pierwotność tworzenia...


W miniony piątek upiekłam pierwszy w swoim życiu chleb.

Nie jest to zapewne wydarzeni warte aż takiej uwagi, jednak dla mnie miało szczególne znaczenie. Także dlatego, że zazwyczaj nie gotuję, nie piekę, nie pichcę, nie przygotowuję potraw i w ogóle nie mam zdolności kuchennych. Nie mam do takich rzeczy smykałki, ani szczególnego pociągu, generalnie wolę zajmować się czymś innym niż kuchnią.

Pewnego dnia jednak naszła mnie niezwykła ochota na upieczenie własnego chleba, a ponieważ zazwyczaj słucham porywów intuicji, zatem czym prędzej postanowiłam ów zamiar wprowadzić w życie. W ten sposób upiekłam chleb. I było to dla mnie doświadczenie niezwykłe. Każdy etap wyrabiania chleba od momentu wyprodukowania zakwasu, aż do wyjęcia z piekarnika gorącego, pachnącego bochenka.
Było w tej czynności coś niezwykłego. Proces kreacji, tworzenia czegokolwiek własnymi rękoma zawsze budzi we mnie niepojęte i często trudne do określenia uczucia. A w czasie powstawania chleba odczułam po raz pierwszy pierwotność tworzenia... I to było niezwykłe doświadczenie.

I dlatego o tym piszę. I dlatego poniżej zamieszczam zdjęcie mojego magicznego bochenka, który, z czego doskonale zdaję sobie sprawę, magiczny pozostanie tylko dla mnie ;-)

5 komentarzy:

Barbara Silver pisze...

Nieprawda ;) Dla mnie też. Jest piękny i na pewno cudownie smakuje. Aż mi ślinka pociekła. Mój pierwszy chleb miał kształt "jaja", no upsss... kucharka ze mnie marna. Niestety nie posiadam zdolności do pichcenia, ale może to kwestia praktyki? Wyrabianie ciasta i pieczenia chleba ma w sobie więcej magii niż ci się wydaje. To naprawdę "twórcze" wydarzenie (czynność). Dla mnie jest to pewnego rodzaju proces "stwarzania", kreacji właśnie. Ziarno życia, którym można, tuż po upieczeniu, podzielić się z innymi. Dlatego winszuję i wcale nie uważam, aby było to mało znaczące wydarzenie. Wręcz przeciwnie... ostatnie wydarzenia w moim życiu, niestety nie są za miłe, uświadomiły mi najdobitniej, że w życiu najważniejsze są drobiazgi, małe szczególiki, proste rzeczy i czynności. Bez nich, zdani jesteśmy na łaskę szalejącego losu. Dobrze jest o siebie samego zadbać.

Tamten post zachowałam w plikach, ale na razie nie mam sił i ochoty go upubliczniać. Przed chwilą przeczytałam jakiś dziwny kom. na blogu, sama nie wiem jak go rozumieć i dziwię się, że nieznani mi ludzie odbierają z zewnątrz na jak pustym rozdrożu się znalazłam i to wykorzystują. Hm... Mam ochotę zakryć się na pewien czas w poezję i obrazy, aby nimi przemawiać, kto mnie zna pojmie ich treść, dosadność nie przyniosła mi jak dotąd zbyt wiele korzyści. No cóż... Wyjaśnię co i jak w nowym poście. Tak myślę...

Pozdrawiam serdecznie :*

Barbara Silver pisze...

Podrzuciłabym ci mój email, ale jako że nie moderujesz komentarzy, boję się go zostawiać na widoku. Tak tylko ty byś go odczytała, a potem skasowała...

Pozdrawiam raz jeszcze :**

IwoX pisze...

Basieńko,

Bardzo Ci dziękuję za komentarz pod moim chlebem:) To było dla mnie rzeczywiście niezwykłe wydarzenie, ponieważ również w zasadzie nie mam zdolności do gotowania. Nie moja działka. Nawet zwykłej zupy nie potrafię dobrze doprawić;)

No i ta radość tworzenia! Człowiek, który oddaje się procesowi kreacji, zostaje przeniesiony jakby poza czas i przestrzeń. To tak, jakbyśmy dotykali nieskończoności, tajemnicy, która jest podstawą wszystkiego.

Nie dbam o to, czy dla kogoś brzmi to zbyt górnolotnie. Ja to odczuwam w ten sposób i to jest ważne:)

Uściski i serdeczności!

Barbara Silver pisze...

Ja również przestaję oglądać się na to, co myślą inni. Nie jest to łatwe, w końcu żyjemy w dużym społeczeństwie, niemniej, to jedyny sposób, aby nie popaść w marazm. Często gubimy proporcje a przez to cierpimy. Dlatego ważne jest, aby zachować dla samego siebie taką przestrzeń, która będzie tylko nasza. W niej, wolno nam na wszystko. Nikt, dosłownie nikt nie musi tego ani rozumieć, ani pochwalać. Kawałek dziecięcej fantazji, do której nie ma wstępu żadne zło tego świata. Tak, myślę że to najwłaściwszy sposób na to, aby zachować wewn. równowagę. Dlatego zachęcam zawsze i wszędzie, do oddawania się tej pasji, bo tylko te drobiazgi, tak naprawdę, odróżniają nas, wyróżniają, z innych... 7 mld. I to jest najpiękniejsze, że nie ma dwóch "identycznych" osób na świecie. :)

Dzięki za komentarz. Poczułam po prostu silną potrzebę napisania... ;] hihihi.... mam tylko nadzieję, że nie zamęczę ^^

Pozdrawiam i ściskam :) :*

IwoX pisze...

Basiu Kochana,

Nigdy nie zamęczasz;-)

Wręcz przeciwnie, wręcz przeciwnie...