piątek, 21 stycznia 2011

Jonathan Carroll

Śpiąc w Płomieniu usłyszałam Głos Naszego Cienia. Obudziłam się i poprzez Kości Księżyca zobaczyłam Dziecko na Niebie. Upiorna Dłoń pociągnęła mnie ze sobą i tak znalazłam się Poza Ciszą, gdzie rzucona Na Pastwę Aniołów, z Białymi Jabłkami w kieszeniach poprzez Drewniane Morze weszłam do Muzeum Psów, gdzie Zakochany Duch w Cylindrze Heidelberga, popijając Czarny Koktajl powiedział mi o Zaślubinach Patyków. W ogromnej wazie połyskiwała Szklana Zupa. Wtedy spojrzało na mnie Oko Dnia i tak, Całując Ul znalazłam się na zawsze w Krainie Chichów.
Kości Księżyca – magia zaklęta w snach
Śpiąc w Płomieniu – rzeczywistość zaklęta w baśni, lub baśń zaklęta w rzeczywistości

Całując Ul – smutek chaosu duszy
Zaślubiny Patyków – upiorność naszej przeszłości
Drewniane Morze – wariacje na temat czasoprzestrzeni, czyli jak wiosłować po drewnianym morzu
Białe Jabłka – Bóg z wody, czyli wielka układanka wszechświata
Szklana Zupa – senne konstruowanie zaświatów

Kraina Chichów - przenikanie granic jawy i książek

Dziecko na Niebie –
Muzeum Psów –
Poza Ciszą –
Głos Naszego Cienia –
Na Pastwę Aniołów –
Zakochany Duch -

Cylinder Heidelberga – opowiadania
Upiorna Dłoń – opowiadania
Czarny Koktajl – opowiadania

Oko Dnia – blog pisarza
 
Opowieści Jonathana Carrolla, to kropelki magii w naszym świecie. Tak kiedyś pomyślałam i tak już zostało w mojej świadomości. To najlepsze określenie jego książek, w jakim zawiera się wszystko, co można o nich powiedzieć.
Zaczynając czytać za każdym razem wiem, że wkraczam w nieznany świat, który na pewno mnie zaskoczy. Stąpam ostrożnie, cały czas drżąc z oczekiwania na to, co wyskoczy na mnie znienacka.
Każda książka niezmiennie zachwyca mnie w ten czy inny sposób. Niepokojąco chwyta za serce, mówi do mnie moimi myślami. Bo sposób w jaki pisze Jonathan Carroll to sposób w jaki ja myślę. Pewnie dlatego tak bliskie są mi zawarte w nich słowa, emocje, przekazy. Mówią do mojej duszy, nie głowy. I dlatego też rozumowo tych książek nie odbieram. One trafiają po prostu w sedno mojego jestestwa.
To ten rodzaj książek, o których można powiedzieć - „Moje książki to ja”.
Jonathan Carroll pisze tak, że kiedy zaczynasz czytać, to w zasadzie nie wiesz o czym jest ta książka, ale już zaczynasz przeczuwać, że coś się kryje za tą pozornie zwyczajną opowieścią. I tak zaczyna się czekanie na to, co się wydarzy. Stajesz się czujny i rozglądasz się wokół, próbując wytropić tajemnicę, zanim on cię zaskoczy. Skradasz się powolutku słowo po słowie i nagle… stajesz jak wryty. Znienacka jakieś zdanie po prostu uderza w ciebie bez żadnego ostrzeżenia i już wiesz, że nic nie jest takie jak się wydawało. Że wszystko ma swój sens i cel, którego jednak nie potrafisz zrozumieć. Jednak coś w głębi duszy go rozumie. I brniesz dalej w nadziei, że tajemnica objawi się przed tobą i już będziesz wiedział o co chodzi. A wszystko gmatwa się coraz bardziej wkręcając cię w wir wydarzeń i poplątań.
To, co w książkach zachwyca, to tytuły. Zawsze niesamowite, wydające się zlepkiem kompletnie przypadkowych słów. I zawsze w tekście jest ich uzasadnienie. Najczęściej zupełnie normalne, jakiego człowiek by się nie spodziewał, bo tak fantazyjnie dobranych słowach. Bardzo często nawiązanie do tytułu pojawia się tylko jeden raz, ale za to bardzo dosłownie. Tak, że od razu wiesz o co chodzi i skąd ten tytuł, a przy tym nie zatraca on nic ze swego symbolizmu braku dosłowności.
Tytuły autora to po prostu mistrzostwo świata.
Umiejętność dobrania tytułu, to dla mnie jedna z największych i najważniejszych zdolności pisarza.
Za każdym razem, kiedy zaczynam czytać kolejną opowieść Jonathana Carrolla towarzyszy temu również dreszczyk emocji i oczekiwania, w jaki sposób tym razem pojawi się nawiązanie do tytułu, czym on się teraz okaże. I zawsze jestem równie zaskoczona interpretacją, chociaż w momencie, kiedy się pojawia staje się tak oczywista, że trudno uwierzyć, że jest w tym taki ładunek magii.
W zasadzie każdą książkę postanowiłam określić jednym zdaniem. To moja osobista interpretacja tego, co wywołuje we mnie każda z nich i to we mnie budzą one konkretne, takie, a nie  inne skojarzenia.

2 komentarze:

Sympathy for The Devil pisze...

have you seen Black Swan?
i thought you'd like it! :))

have a good day lovely lady!

xox

IwoX pisze...

I have not seen this movie yet:) But I want to see this one. I think, I will write about it soon;) Good night magical witch!