sobota, 21 lipca 2012

Carnivàle


 Film przepełniony magią i niesamowitością.
Jest w nim coś, co trudno uchwycić, opowiedzieć; jest jakaś ulotność...
To jeden z tych filmów, który trzeba poczuć.

Pomysł i scenariusz - Daniel Knauf

Główne postacie:
Ben Hawkins - Nick Stahl
Pastor Justin Crowe - Clancy Brown
Samson - Michael J. Anderson
Profesor Lodz - Patrick Bauchau
Clayton Jones - Tim DeKay
Sophie - Clea DuVall

Carnivale - o filmie
Carnivale - mitologia
Carnivale - postacie

"U zarania dziejów, po wielkiej wojnie pomiędzy niebem a piekłem, Bóg stworzył Ziemię i oddał ją pod panowanie sprytnej małpy, którą nazwał człowiekiem... z każdym pokoleniem rodziła się istota światła i istota mroku... wielkie armie ścierały się nocami w odwiecznej wojnie pomiędzy dobrem a złem. Były to czasy magii. Szlachetności. I niewyobrażalnego okrucieństwa. Trwało to aż do dnia, w którym fałszywe słońce wybuchło nad Trinity, a człowiek na zawsze zastąpił cuda nauką."
"Na zgliszczach starego świata Człowiek pochopnie ogłosił kres wszelkich wojen, a Wysłannik Mroku próbował oszukać swoje przeznaczenie... i żyć jak śmiertelnik. Uciekł więc za ocean, do imperium zwanego Ameryką. Wystarczyła jednak sama jego obecność, aby rak zaczął toczyć ducha narodu. Ludzie zostali zagłuszeni przez głupców, którzy rzucali słowa na wiatr... ludzi, dla których ucisk i tchórzostwo były cnotami... a wolność zagrożeniem. W nowym kraju, Prorok zaczął podążać śladami wroga... do czasu, gdy osłabiony odniesionymi ranami, skierował swoją nienawiść na kolejnego potomka rodu światłości. I doszło do tego, że los ludzkości spoczął na barkach najbardziej niepokornego ze zbawicieli."

2 komentarze:

Barbara Silver pisze...

Witaj,

Właśnie ujrzałam w subskrypcji, znajomy tytuł i z miejsca wstąpiłam...

To jeden z moich najukochańszych seriali, z czasów, kiedy ta głupkowata stacja (HBO) wciąż produkowała ciekawe obrazy. Ale szybko Go zdjęto, chociaż na całym świecie podniosły się głośne lamenty fanów. Nikt się z nimi nie liczył. Tymczasem badziewia i antywartościowe produkcje jak te o wampirokłakach czy seryjnych mordercach, pomimo iż nikt ich nie ogląda, puszczane są od początku do końca. Ale nie będę się powtarzać, pisałam o tym...

Cudnie, że wciąż znajdują się nowi sympatycy tego niezwykłego serialu. Jest w nim zarówno magia kina-opowieści, jak i niezwykły klimat oraz głębokie przesłanie. Wielu ludzi zaprzecza temu, ale żyjemy w czasach takiej mitycznej walki, gdzie losy całej naszej rasy i cywilizacji, wiszą na włosku. Czasami marzę o "bohaterze", który uratowałby Nas, ale w dobie internetu, wypraw na Marsa, ipodów i szalejącej mody na wymioty pop-kultury, ciężko dostrzec takowego, nieprawdaż? Przydałby się jednak, co by rozjaśnić tą nie-naszą "Ciemność", jak cudny flakonik elfickiego światła Galadriel.

Pozdrawiam ciepło, obejrzę sobie znowu ten serial. :)

IwoX pisze...

Witaj Basiu:)
To prawda, serial jest niesamowity. Dosłownie pochłonęłam pierwszy sezon, a teraz jestem w trakcie drugiego. I już żałuję, że nie nakręcono dalszych części - z tego, co przeczytałam miało być 6 sezonów. Ale, jest niestety dokładnie tak, jak piszesz - zalewają nas pomyje pop-kultury, a ludzie dają się ogłupiać, bo tak jest wygodniej. Po cóż komu film, który ma w sobie coś więcej niż głupią brutalność, agresję i sex.
Przyszło nam żyć w takim czasach, ale, jakoś żyć z tym musimy, bo jak powiedział Gandalf do Froda - może są i lepsze czasy, ale te są nasze i wszystko, co nam pozostało to jak najlepiej wykorzystać czas, który jest nam dany.
Całe szczęście my zauważamy to, co dla większości jest już niedostępne i oby to nigdy się nie zmieniło:)
Z braku bohaterów światła same musimy walczyć o cudowny flakonik Galadriel.
Uściski ogromne:-)