niedziela, 22 września 2013

Legenda



Legenda o Wędrowniczce między wymiarami Prawii, Jawii i Nawii.

 W dawnych czasach, kiedy jeszcze Słowiańskie ludy potrafiły rozmawiać ze zwierzętami, a kapłani mieli dostęp do Cud-Drzewa Życia, na którym gniazdo swoje uwiły dwa ptaki – Ognistopióry żar-ptak (птица-ясыть) i ptak ptaków – Latyr (птица-латырь); i u którego korzeni rosła modra trawa zapomnienia, ludzie żyli w sąsiedztwie bogów i duchów i nie wydawało im się to dziwne.

Każdy wiedział, że istnieją trzy światy – Prawia, Jawia i Nawia, do których dostępu strzeże trzygłowy smok Trojan. Światy te współistnieją obok siebie i są innymi wymiarami rzeczywistości. Są światami alternatywnymi i nikt nie może podróżować swobodnie miedzy nimi, gdyż może się zdarzyć, że spotka samego siebie, a tego mógłby nie przeżyć. Sprytni ludzie potrafili jednak negocjować ze zwierzętami, które jako jedyne miały dostęp do trzech wymiarów, gdyż posłańcami były bogów i duchów, którym wiernie służyć potrafiły. Trzeba się jednak było wykazać wielką mądrością i przebiegłością, żeby nakłonić lisa, wilka, lub jeża do pomocy w znalezieniu drogi. Istniały bowiem przejścia, które czasami można było przekroczyć niezauważonym przez jedną z trzech głów smoka Trojana.
Jedynym zwierzęciem, którego nikt nie mógł przekupić był kruk. Latał on z prędkością lecącej strzały między światem bogów Prawii, ludzką domena Jawii i krajem duchów Nawii i pilnował, aby niepowołany wędrowiec nie zabłąkał się w nieodpowiednie miejsce.

Zatem pomimo istniejących przejść i sprytu ludzi, nie było to takie łatwe przechodzić z jednego świata do drugiego. Na śmiałka czyhało wiele niebezpieczeństw, a przejścia trudno było odnaleźć i je otworzyć. Nawet wtedy, kiedy zawierało się pakt ze zwierzętami.

W czasach tych, w małej leśnej wiosce, żyła dziewczyna imieniem Niestanka. Była jedyną córką swego ojca i jedyną siostrą siedmiu swoich braci. Nie dziwiło zatem, że do miecza i łuku bardziej ją ciągnęło niż do kądzieli. I chociaż wiejskie kobiety kręciły z niezadowoleniem głowami, widząc Niestankę, uganiającą się z chłopakami po okolicznych chaszczach, dziewczynka nic sobie z tego nie robiła. Taki już miała charakter, że usiedzieć na miejscu nie mogła, choćby bardzo się starała.

Pewnego wieczoru Niestanka, leżąc na swoim posłaniu, usłyszała, jak kobiety przy kądzieli rozmawiają o zbliżającym się święcie wiosny. Od słowa do słowa zeszły na temat świata bogów i duchów i zaczęły rozmawiać o zaginionych śmiałkach, którzy granice tych światów odważyli się przekroczyć i nigdy już nie wrócili. Opowiadały o tym tak barwnie, że w sercu Niestanki zaczęło kiełkować pragnienie ujrzenia wszystkich cudów światów za zasłoną poznania.

Bladym świtem, gdy mgły snuły się jeszcze po lesie, dziewczyna ubrała się, zatknęła nóż za pas, chwyciła łuk i ruszyła ścieżką między krzewami dzikich malin w głąb lasu. Postanowiła bowiem odnaleźć ukryte przejścia i przekonać się na własnej skórze, czy rzeczywiście nie można wrócić ze świata bogów i duchów, a jeśli tak jest, to dlaczego.
Po drodze spotkała lisa. Przycupnęła przy pniu drzewa i zapytała cichym głosem, czy mógłby wskazać jej drogę do Nadświata lub Podświata. Lis spojrzał tylko na nią czarnymi koralikami oczu i zaśmiał się szczekotliwie, po czym odwrócił się do niej tyłem i po chwili tylko rudy ogon mignął jeszcze we mgle i już go nie było. Niestanka z niezadowoleniem mruknęła coś o dobrym wychowaniu i ruszyła dalej. Szła tak długo aż spotkała jeża. Przykucnęła przy nim i zapytała o drogę. Jednak jeż nawet na nią nie spojrzał. Nastroszył tylko kolce i zwinął się w kłębek. Dziewczyna wstała i spojrzała w górę, a tam przelatywał ptak – kruk, czarny wędrowiec. Już miała zawołać do niego, kiedy nagle usłyszała za plecami:
– Jego nawet nie pytaj, nic ci nie powie – Niestanka odwróciła się i zobaczyła parę kroków od siebie szarą wilczycę.
– A ty? – zapytała. – Pokażesz mi drogę do Prawii lub Nawii?
– A po cóż chcesz tam iść, dziecko? – zapytała wilczyca. – Nie ma tam nic dla Twoich młodych oczu.
– Ależ jest! – wykrzyknęła dziewczyna. – Jestem pewna, że czeka tam wiele rzeczy, które pragnę zobaczyć.
– A czy ty możesz wiedzieć, czego naprawdę pragniesz? Jesteś pewna, że chcesz zobaczyć tajemnice, które nie darmo zasłonięte są przed ludzkim okiem?
– Tak, jestem pewna – powiedziała hardo dziewczyna, czując, że bliska jest osiągnięcia celu.
– W takim razie udowodnij, że naprawdę gotowa jesteś do najwyższego poświęcenia, żeby otrzymać pozwolenie na przejście między światami.
Oczywiście żadnego pozwolenia na wędrówkę między wymiarami żaden człowiek nigdy dostać nie mógł, jednak Niestanka była zbyt młoda i zbyt mało jeszcze wiedziała o światach duchów i bogów, żeby zauważyć pułapkę, kryjącą się w tych słowach.
W tym momencie gotowa była oddać własną duszę, żeby tylko znaleźć się za niewidzialną zasłoną.
– Co powinnam zrobić? – zapytała niecierpliwie. – Mów, wilczyco, a udowodnię, że naprawdę wiem, czego pragnę i gotowa jestem na wiele, żeby osiągnąć swój cel.
– Musisz oddać swój cień – powiedziała warczącym głosem wilczyca.
Niestanka odetchnęła z ulgą. Przygotowana była już na najgorsze, a tu taka błahostka.
– Zrobię to – rzekła. – Powiedz tylko w jaki sposób?
– Tak szybko podejmujesz decyzję, która zaważy na całym Twoim życiu? – zapytała wilczyca. – Nie chcesz się nawet zastanowić?
– Przecież mówiłam, że wiem, czego chcę – zniecierpliwiła się dziewczyna. – Nie muszę się nad tym zastanawiać. Gdybym jeszcze się wahała, zostałabym w domu.
– Skoro tak – rzekła wilczyca, odwracając się tyłem do swojej rozmówczyni – ruszaj za mną.

I Niestanka poszła krok w krok za szarą wilczycą. Szły długo. Minął cały dzień i nastał wieczór, ale zwierzę nie zatrzymało się ani na chwilę. Nastała noc, a one nadal szły. Potem kolejny ranek, który zmienił się w dzień, który zasnuł zmierzch i nastała kolejna noc. A one dalej szły.
Niestanka czuła głód i zmęczenie, ale nie odważyła się odezwać do wilczycy. Coś w postawie wielkiego zwierzęcia było takiego, co powstrzymywało ją od jakichkolwiek słów.
Szły więc dalej i dalej, przez dnie i noce. Mijał czas, albo i nie mijał. Niestanka przestała już odliczać kolejne wschody i zachody słońca i księżyca. Z czasem przestała też odczuwać pragnienie i głód. Jednak jej ciało było coraz bardziej wychudzone i wyczerpane. Wtedy to zatrzymały się przed starym kamieniem, pokrytym ciemnym mchem.
– Jesteśmy na miejscu – odezwała się wilczyca. – Oto przejście, którego szukasz. Wiedz jednak, że z raz obranej ścieżki nie ma już odwrotu. Kiedy przekroczysz te wrota poznasz rzeczy o których nie śniło się żadnemu człowiekowi na ziemi. Poznasz tajemnice pochodzenia wszystkich istot na niebie, na ziemi i pod ziemią. Ale uważaj! Ta wiedza nie jest dla każdego. Wiele ryzykujesz chcąc poznać to wszystko, ale to twoja decyzja. Nic i do niej. Ja tylko przyjmuje okup.
– A co ze smokiem Trojanem – przypomniała sobie Niestanka starą legendę, o trzygłowym smoku, którego głowy pilnie strzegą przejść i żywym ogniem palką tych, którzy przez nie przechodzą.
– Trzecia głowa Trojana zaśnie dzisiaj po zmroku. Mamy nów.
– W jaki sposób mam oddać ci mój cień? – zapytała jeszcze Niestanka.
– O to się nie martw – odpowiedziała wilczyca. – Twój cień zostanie ci odebrany, w momencie, kiedy przekroczysz wrota. Pakt został zawarty.
– Zatem żegnaj szara wilczyco. Dziękuję za to, co dla mnie zrobiłaś – powiedziała Niestanka na pożegnanie, gotowa natychmiast przejść przez wrota.
– Nie dziękuj, bo wbrew temu, co myślisz, żadna to przysługa dla ciebie. I pamiętaj – poczekaj do zmroku! – rzuciła jeszcze wilczyca i po chwili już jej nie było.
– Poczekaj! – krzyknęła za nią dziewczyna. – Powiedz mi jeszcze, jak długo tu szłyśmy?!
– 40 dni… – wiatr przygnał z oddali ledwie już słyszalne słowa.
Dziewczyna została sama na ciemnym wzgórzu. Usiadła na kamieniu pozostawiona sama sobie nagle poczuła się niezwykle zmęczona i pusta. Słońce powoli skłaniało się ku zachodowi. Długi cień Niestanki leżał u jej stóp.
Patrzyła na niego i myślała, że chyba jednak smutno jej będzie bez cienia, jednak i tak nadal wydawał jej się mała ceną za dar wiedzy, jaki spodziewała się uzyskać po drugiej stronie – w magicznych światach Prawii i Nawii. A cień? Cóż, cień… zazwyczaj nawet nie zwracała na niego uwagi.

I oto nastał zmrok.
Niestanka po raz ostatni spojrzała na otaczający ją ludzki świat. I przeszła przez wrota.
Od tamtej pory nikt jej więcej nie widział. Tylko wielki omszały kamień na rozstaju dróg rzuca teraz dziwaczny cień, w którym można dopatrzyć się postaci siedzącej dziewczyny z łukiem.

czwartek, 19 września 2013

Pełnia


Legenda o kobiecie, która wiedziała wszystko.

Niektórzy powiadają, że Gamajun to młoda wojowniczka; kobieta, którą zmieniono w hybrydę za jej ciekawość. Naraziła się bogom, gdyż chciała wiedzieć zbyt wiele.

Wykorzystała cały swój spryt i kobiecą przenikliwość, żeby dowiedzieć się wszystkiego o świecie, o pochodzeniu nieba i ziemi, bogów i ludzi, bohaterów i potworów, ptaków, zwierząt i roślin. Nie ustała w poszukiwaniach, dopóki nie dowiedziała się czym jest Modra Trawa i Cud-Drzewo. Dlaczego w jego gałęziach mieszkają magiczne ptaki, a trwa przynosi zapomnienie. Ponieważ zawsze zdobywała to, co sobie postanowiła, pewnego dnia okazało się, że wie już wszystko.
Wielokrotnie przekroczyła bramy Prawii, Jawii i Nawii, czego nie dokonał przed nią żaden człowiek. Uniknęła śmiercionośnych płomieni Trzygłowego Smoka Trojana i umknęła przed innymi strażnikami przejść.

Tak minęło 40 lat, 40 dni i 40 nocy.
I kiedy już poznała całą tę wiedzę. Kiedy nagle nie zostało już nic do zrozumienia; stanęła przed bogami i duchami przodków – Oto ja! – rzekła. – Znam was teraz wszystkich, znam cała ludzkość, znam wasze światy. Wiem już wszystko. Nie ma w żadnym świecie, na niebie i ziemi, ni w koronie ni w korzeniach Drzewa Życia takiej rzeczy, której nie udałoby mi się poznać. I co teraz powiecie zarozumialcy, którzy nie znacie nawet połowy tych tajemnic, którzy nie wiecie nawet czterdziestej części tego, co ja?! Co powiecie?!

Ale bogowie milczeli. I duchy milczały. I światy wszystkie też milczały. Wszystko zamarło w milczeniu.
A kobieta stała i patrzyła dumnie w słońce, ponieważ jej oczu, rozświetlonych blaskiem wiedzy, nie mogło już porazić żadne światło.

I nagle w tym wielkim milczeniu poczuła jak zaczyna się przeobrażać. Jak z jej skóry wyłaniają się pióra, jak stopy zmieniają się w pokryte drobną łuska łapy o twardych pazurach. Z jej dawnej postaci pozostała tylko twarz i kobiece piersi.
Kobieta nie rozumiała, co właściwie się stało. Po raz pierwszy od wielu lat czegoś nie rozumiała i było to dziwne uczucie. Zapomniane.
Nagle ze wschodu doleciał głos, który początkowo zdawał jej się odległym gromem.
– Ponieważ wiesz wszystko, wiesz więcej od nas; staniesz się zatem naszym posłańcem, wysłannikiem, wyśpiewującym ludziom pieśni bogów i przepowiadającym przyszłość tym, którzy potrafią słuchać, tym, którzy są otwarci na tajemnice. Będziesz latać przez cztery strony świata, wzdłuż i wszech oblecisz światy Prawii, Jawii i Nawii. A kiedy nadlatywać będziesz ze wschodu, na swoich skrzydłach przynosić będziesz śmiercionośną burzę.
I pamiętaj, kobieto, która wiesz wszystko – mamy jeszcze nad tobą władzę, gdyż wiedza twoja nie dała ci wolności, a wręcz przeciwnie, zakuła cię w kajdany. Bowiem, żaden człowiek nie jest w stanie znieść takiej wiedzy. A od dnia dzisiejszego imię twoje Gamajun – ptak wieszczy.


  
Jednym spojrzeniem w srebro wody,
Jednym oddechem świetlistych kropel,
Jednym dotykiem zapachu nocy
Ujrzałam pełnię.

środa, 4 września 2013

Szacunek

Zawsze będziemy biegać i zawsze będziemy piękne. 
Szacunek nie jest przywilejem jest prawem.


 

niedziela, 4 sierpnia 2013

Ansuz


Cóż zrobić z podarowaną runą? Można ja przyjąć, albo odrzucić. Jeśli dostało się ją z przeznaczenia, nie warto odrzucać.
Jestem swoją runą. To chyba tyle.


poniedziałek, 24 czerwca 2013

Zatopiona w słowiańskich lasach



No tak, wpadłam po uszy... wpadłam w projekt, który zapewne pochłonie mnie teraz całkowicie, ponieważ czasu mamy mało, a pracy mnóstwo, a oprócz tego jeszcze tłumaczę opowiadania do antologii.
A więc znowu brak czasu... ale robię to co lubię. Bo lubię tłumaczyć i uwielbiam nasz nowy projekt.
Czegoś takiego jeszcze nie robiłam, a jest to coś zaiste NIESAMOWITEGO!

Sam proces tworzenia, to jakby balansowanie na granicy różnych światów, zatem przepadłam... Przepadłam na najbliższe kilka miesięcy;-)

sobota, 15 czerwca 2013

Unistus


"To był prawdziwy sen, ale życia nie można przeżywać we śnie, nawet gdy jest to sen prawdziwy..."
(Ursula Le Guin, "Lawinia")


"Głowa głupca" - Klasztor Dominikanów w Tallinie (XVIw.)
 "Sen" Tadeusz Modrzejewski (zdjęcie z bloga "Bocianie Gniazdo")

Tallin
 Moja magiczna ryba i magiczna latarnia - Tallin, oczywiście:)
 
 i... strach nad wróble;)

I jeszcze trochę Tallina
 
 


niedziela, 5 maja 2013

Fraktale

"Tak - chcę zmienić"
(Halina Pieścik, ilustracja do opowiadania "Tron" Mariny i Siergieja Diaczenków)

FRAKTALE 
Łac. fractus – złamany, cząstkowy, ułamkowy w znaczeniu potocznym oznacza zwykle obiekt samo-podobny (tzn. taki, którego części są podobne do całości) albo "nieskończenie subtelny" (ukazujący subtelne detale nawet w wielokrotnym powiększeniu).
Za jedną z cech charakterystycznych fraktala uważa się samopodobieństwo, to znaczy podobieństwo fraktala do jego części. Co więcej, zbiory fraktalne mogą być samoafiniczne, tj. część zbioru może być obrazem całości przez pewne przekształcenie afiniczne.

A wszystko to jedna wielka matematyka, na której kompletnie się nie znam, a jednak ciągle zachwyca.
Bo przecież to język Wszystkiego...


Zbiór Julii (Tu)
Kostka Mengera (Tu)

Fraktale w przyrodzie:
Kosmos
 Mróz na szybie
 Mamilaria
 Liść paproci