Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tłumaczenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tłumaczenia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 stycznia 2014

Z tłumaczeń 3...



" (...)W tych zamierzchłych czasach gwiezdne ekspedycje kosztowały ich uczestników całe życie. To oznacza, że czas potrzebny na dotarcie nawet do najbliższych gwiazd i z powrotem, był porównywalny z długością trwania życia. Przypomnę, że w dawnych czasach ludzie żyli o wiele krócej niż obecnie. Dlatego od samego początku było jasne, że podejmowanie tego typu badawczych ekspedycji nie ma żadnego sensu. 
Ludzie wyruszali zatem w kosmos nie po to, aby badać nowe światy, ale aby je zasiedlać. Lecieli, wiedząc nie tylko, że nie wrócą, ale i, że najbardziej oczywiste relacje ze starą, ziemską, rodziną nie mają szans na przetrwanie.

I w tym tkwi właśnie sedno człowieczeństwa, sedno charakteru każdego z nas. Posadźcie jednego człowieka na jakiejkolwiek planecie, a wkrótce zacznie mu być na niej ciasno, zacznie mu się wydawać, że coś krępuje jego wolność jak kokon i bez wątpienia zapragnie ten kokon przegryźć i ulecieć w nieznane. Ulecieć jak najdalej, nawet, jeśli będzie wiedział, że na nowym miejscu lepiej mu nie będzie, a może nawet być gorzej. Taki właśnie jest człowiek i bez względu na wszystko, inny nigdy nie będzie. (...)"
(Władimir Michajłow "Stróż brata mego")


środa, 24 kwietnia 2013

Z tłumaczeń 2...




" (...) Myśli rozpływały się, zmieniały się w senne marzenia, w czerwony pół majak. Już nie siedział w wygodnym fotelu, nie patrzył na ekran, na którym w centrum kuli zamarła kapsuła; był teraz jedną z tych sylwetek, obok których przesuwał się, nie zauważając ich, sondujący przyrząd.

Był myślącą istotą, osobliwą istotą, skręcał się z bólu, żyjąc poza swoim światem. Wokół rozpościerał się nieskończony wszechświat, miliardy lat świetlnych czarnej pustki z ziarnkami zawieszonych w niej ciał niebieskich. Ta pustka była obca i skupiska gwiazd również. To nie był jego świat, ze swojego został wyrwany eksplozją; nastąpiła katastrofa, a on znalazł się w gardzieli potwornego wybuchu czasu i przestrzeni.
I teraz jest cudzoziemcem w nieznanym kraju, ślepcem w świecie kolorów, beznogim na szlaku, bezrękim w wodzie. Jednak nie tonął, nawet tego nie mógł; to nie był jego świat; nie było tutaj przestrzeni dla życia, nie było też możliwości śmierci, bowiem i życie i śmierć były przywilejami istot z tego świata, a on do nich nie należał. Mknął przez obcy wszechświat, nie dotykając go, był mu przeznaczony na wieczność, całkowicie przy tym odizolowany od właściwości jego przedmiotów i mieszkańców – samotność równa nieskończoności. Smutek męczył go – beznadziejny, niepomiernie wielki; najbardziej ludzkie z ludzkich uczuć."

(Sergiej Sniegow, "Skok nad przepaścią", 1981)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Z tłumaczeń...

Dzisiaj cytat.
Z tłumaczeń, które ostatnio robię.
Bo przywołał jakąś nostalgię... bo przypomniał coś dawnego... 
Bo po prostu go polubiłam.


„Szli brzegiem rzeki. Miasto zostało daleko w tyle (…). Czasami powiewał wiatr i znikał, jakby nie chciało mu się wiać; liściom nie chciało się szeleścić i szumieć; kutrom też nie chciało się ruszać i drzemały przywiązane do pali.

Tylko gwiazdom chciało się świecić i one mrugały i migotały, i wzywały podążającą w dal ludzkość; a rzece chciało się płynąć i płynęła, odbijając gwiazdy, z którymi igrała, lekko przerzucając światełka z jednej fali na drugą. Woda nie podążała ku gwiazdom, ponieważ one były w niej, a rzekom to wystarczy; tylko człowiekowi mało tych gwiazd, które żyją w nim, zatem szuka i zawsze będzie szukał, jeszcze innych. 
Rzeka płynęła. Czasami plusnęła w niej jakaś ryba; jeden raz, cicho, po falach prześliznęła się łódka; widocznie jeszcze ktoś nie spał, ale ten ktoś był sam i powierzał swoje myśli łódce i rzece, które odpowiadały mu po swojemu, a on rozumiał ich język w taki sposób, w jaki każdy człowiek może zrozumieć język rzeki, język drzew, język gwiazd; wystarczy, że sobie przypomni, że i rzeka, i drzewa, i gwiazdy są z tej samej materii, z której powstał on sam i tak samo istnieją w czasie. 
Ale czy można pojąć język czasu? (...)"

(Władimir Michajłow, "Dzień, wieczór, noc, ranek", 1968)